Chciała sprzedać artykuły dziecięce, straciła ponad 2000 zł
Kobieta opublikowała ogłoszenie na jednym z portali internetowych. Po jego zamieszczeniu otrzymała SMS z pytaniem o produkt. Gdy potwierdziła, że oferta jest aktualna, osoba zainteresowana zakupem zapytała o wysyłkę towaru do jednego z miast na Górnym Śląsku i zadeklarowała pokrycie kosztów kuriera.
Kobieta zgodziła się na te warunki i podała wymagane dane. Później otrzymała e-mail z linkiem do fałszywej strony firmy kurierskiej, gdzie widniała informacja, że przesyłka została opłacona w kwocie podanej w ogłoszeniu. Strona miała też zakładkę prowadzącą do bankowości internetowej.
Kobieta wybrała swój bank i zalogowała się, podając dane do konta. Pojawił się komunikat, że w ciągu 30 minut skontaktuje się z nią pracownik banku. Około 20 minut później zadzwoniła kobieta, twierdząc, że dzwoni w celu weryfikacji.
Fałszywa pracownica banku poprosiła o kody BLIK, rzekomo potrzebne do weryfikacji. Kobieta zaufała rozmówczyni i zatwierdziła transakcje, przez co straciła z konta ponad 2000 zł. Gdy zorientowała się, że pieniądze zniknęły, i zapytała o nie rozmówczynię, ta się rozłączyła.
Policja przypomina, że osoby dokonujące oszustw internetowych nadal są aktywne i zmieniają swoje metody. Pracownicy banków nie proszą o kody BLIK do weryfikacji tożsamości ani o zatwierdzanie w ten sposób transakcji. Przed potwierdzeniem płatności BLIK należy sprawdzić, czego dotyczy i na jaką kwotę opiewa.
Nie należy klikać podejrzanych linków prowadzących do bankowości internetowej. Adres strony banku najlepiej wpisać samodzielnie i upewnić się, że jest prawidłowy. Nie należy też udostępniać nikomu danych do logowania ani kodów autoryzacyjnych.
Podczas sprzedaży internetowej warto zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza gdy kupujący proponuje wysyłkę na własny koszt. Należy dokładnie sprawdzać wiadomości i linki, nie działać pod presją czasu i nie ufać bezkrytycznie osobom kontaktującym się przez telefon lub internet.
Źródło: KPP Ryki





